-Obywatelki i obywatele, rodacy. Dzisiejszej nocy straciliśmy dwie wybitne postacie najnowszej historii naszego kraju. Dwaj Prezydenci Stanów Zjednoczonych, Robert Kerr i Matthew Douglas, zginęli w katastrofie śmigłowca wojskowego. Polegli już po spełnieniu obywatelskiego obowiązku, po rządzeniu tym wspaniałym krajem... Naszym krajem... - łamiącym się głosem mówił Hobart, frajer nawet nie był dobrym aktorem, nie umiał udawać! - Jeszcze wczoraj wieczorem, gdy odlatywali z Camp David, gdzie rozmawialiśmy o gospodarce naszego kraju oraz o konflikcie na Bliskim Wschodzie, mówiłem, że wkrótce się znów spotkamy na obchodach Dnia Niepodległości. Pamiętam ich uśmiechy. Dziś wiem, że słowa pożegnania są ostatnimi znanymi ich słowami. Choć nie odnaleziono jeszcze ciał naszych Bohaterów, chcę przekazać szczere kondolencje Rodzinom i Przyjaciołom.
Jakie to było słabe! Po prostu nie wierzyłem w to co słyszałem.
-Zakłamana wesz! Podśmierdująca żmija! Trzęsąca się kupa gówna! Zabiję go! - grzmiał Kerr.
-Poużywaj sobie, poużywaj, póki nie ma mojego wnuka - powiedziała Valerie - Abe wziął go do Waszyngtonu, pokazać co i jak. Logan to takie dobre, mądre dziecko. Jak na 9-ciolatka jest bardzo inteligentny. O wilku mowa!
Otworzyły się białe drzwi wejściowe, wpadł przez nie chłopiec o ciemnych włosach i takich okularach, jak kiedyś nosił John Lennon. Za nim wszedł starszy mężczyzna o włosach tylko po bokach:
-Logan, wykończyłeś mnie! I nie wytłumaczyłeś mi czym jest ten cały SWAG... - tak to z pewnością był Abel.
-Dziadku, nie wytłumaczę ci co to SWAG - musisz to po prostu mieć! - tak, on kiedyś będzie sławny.
-Tak, tak, dobra, ale... Matt? Kerr? Przecież wy... Val co jest?!
-Abe, przyjacielu, widzisz, przemówienie Hobarta to jedno z tych republikańskich kłamstw - przerwałem mu.
-Ej, wypraszam to sobie! My, znaczy prawdziwi Republikanie, nie kłamiemy!
-Dobra, dobra, Robercie. Niech ci będzie, nie mam ochoty się już nawet z tobą kłócić. Słuchaj Abe, Hobart chciał nas zabić, musimy się dostać do Waszyngtonu jak najszybciej, rozumiesz.
-Matt, wiesz, że jesteś moim przyjacielem. Znamy się już z 40 lat, jak mógłbym ci odmówić? Podwiozę was do dworca kolejowego, bo wiesz, Secret Service na pewno zna moje numery rejestracyjne. Pociąg jedzie do Winchester w Wirginii, stamtąd już niedaleko do stolicy.
Wieczorem już byliśmy na dworcu. Na torze przy peronie pierwszym stał nasz pociąg, weszliśmy jeszcze do toalety - tak na wszelki wypadek. Tam spotkaliśmy Elvisa... Chwila, przecież on umarł 21 lat temu! Aha, dobra, to sobowtór. Marilyn Monroe?! Co się dzieje?!
-Do boju Pantery!!! - krzyk młodzieży zadziwił nas. Kibice Carolina Panthers jechali z nami... Mówiłem już, że jechaliśmy przez Charlotte?
"Dziadku, nie wytłumaczę ci co to SWAG - musisz to po prostu mieć!". Logan był już królem SWAGu w wieku dziewięciu lat?! :)
OdpowiedzUsuńNo wiesz, ten typ tak ma :D
Usuń