piątek, 24 sierpnia 2012

Prolog

To już 2 lata. 2 lata po kolejnej porażce. 10 lat temu mój wróg nr 1 - ówczesny republikański senator z Ohio Robert Kerr - wygrał ze mną wybory, 4 lata później to ja z nim wygrałem. Pozostawiłem zajmowany przez 8 lat fotel gubernatora stanu Waszyngton i usiadłem na ciężko wywalczonym fotelu Prezydenta USA. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Nie zdążyłem przeprowadzić wszystkich reform, gdy już miałem się wyprowadzać - wiceprezydent w administracji Kerra, Will Hobart, wygrał ze mną zaledwie 0.16% - jednak wygrał w stanach z dużą ilością głosów elektorskich, co przełożyło się na wynik 318:219 - i to z kim! Na wiceprezydenta wybrał Theodore'a Matthousa - kongresmena z Rhode Island, znanego z niefortunnych wypowiedzi typu "Mięsa nie ma?" w gettcie w Los Angeles lub "Czy pan też ma AIDS?" na ulicy Castro w San Francisco. Trudno. Poświęciłem się pisaniu książek, oczywiście nie tego chłamu co Kerr - nie piszę książek kucharskich, nie jestem idiotą. Dziś czas podpisywania mojej autobiografii na Waszyngtońskich Targach Książek.
                                                                   ***
-Panie Prezydencie, co chciał Pan przekazać w swojej książce?
Fox News... Nie cierpię tych pseudodziennikarzy... Choć ta akurat do najbrzydszych nie należała.
-Cóż, myślę, że "Matthew Douglas:Moje życie" ukaże moją prezydenturę jako dobrze spędzone 4 lata nad Potomakiem, nie to co twierdzą niektórzy mi nieprzychylni.
-Ooo, stul dziub Douglas, ty tam nic nie zrobiłeś!
Cholera jasna, musiał się tu pojawić...
-Proszę, proszę, kogo my tu mamy, były prezydent Kerr, myślałem już, że nie przyjdziesz.
-Chciałbyś.
-Nie mam czasu na prywatne pogaduchy, więc z łaski swojej ścisz się, bo jak widzisz udzielam wywiadu.
Kerr jak zwykle robił show - tym razem ubrał się jak szef kuchni. No tak, przyjechał tu promować książkę "Hail to the CHEF!". Sam nie wiele zrobił poza funduszem Aurelia. W czasie mojej prezydentury, na moje polecenie szef CIA Joe Halls miał za zadanie dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Podobno to wiceprezydent Hobart miał spotkania ze swoim przyjacielem, a dzisiaj sekretarzem stanu Charlesem Reyneem. Co było tematem tych spotkań jednak się dowiedzieć nie zdołaliśmy. Niemniej jednak wszystko to się działo pod nosem Kerra, więc i on musiał maczać w tym palce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz